Jeżeli chodzi o współczesne indie, Irlandia jest jednym z kierunków, na który w szczególności mamy oko. A w tym roku podczas festiwalu Rock For People mieliśmy szczególny przykład irlandzkiej muzycznej dominacji, kiedy to na jednej z mniejszych scen na festiwalu zaprezentowała się dublińska formacja Gurriers.
Zakochaliśmy się od pierwszego usłyszenia, tak samo jak w albumie „Come and See”, który pełnymi garściami czerpie z dokonań innych uznanych reprezentantów brexitcore’u – m.in. IDLES, The Murder Capital czy Gilla Band. Reprezentanci D.C. mają jednak własny spin, a przede wszystkim są stuprocentowo bezpośredni, wykręcają zawsze brzmienie na maksimum i bez ogródek w tekstach punktują przywary systemu.
Dlaczego jednak wspominamy o nich akurat teraz? Bo w tym tygodniu wypuścili świetnie brzmiącą live session na platformie Audiotree, gdzie prezentują, jak dobrze gniotą takie utwory z ostatniej płyty, takie jak m.in. „Nausea”, „Dipping Out” czy „Come and See”. Jeżeli jeszcze nie jesteście fanami – poniższe dwadzieścia minut pomoże Wam zmienić to nastawienie.
Irlandczyków warto śledzić również dlatego, że przed nimi bardzo płodny okres. Za około dwa miesiące wydają swój drugi album „Nobody’s Coming To Save You”, który promują dwa obiecujące single – tytułowy oraz „Party Lines”. W listopadzie z kolei zobaczycie ich w stołecznych Hybrydach w towarzystwie Enola Gay – jeżeli ktoś będzie tego dnia w Warszawie, nie może tego przegapić. Więcej info o koncercie znajdziecie tutaj. Sztukę organizuje Alter Art.





